"Płacze pani słowikowa w gniazdku na akacji. Bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji." Nie był bo noc spędził w pudełeczku na działce. Troje wspaniałych młodych ludzi przyniosło ptaszysko z lekka wylęknione, z lekka poturbowane znalezione na  środku drogi. Atlas ptaków polskich podpowiedział, że to słowik szary chociaż czekoladowy. Słowik został obejrzany, wyciszony w zakątku pudełka. A gdy już oddychał miarowo został napojony kropelkami wody spływającymi po palcach. Był bardzo odwodniony i łapczywie spijał kapiącą wodę. Noc spędził w kartoniku a o szóstej rano pełen wigoru w rześki poranek wyruszył tłumaczyć się pani słowikowej.

Tym razem się udało gdyż nie jesteśmy specjalistami od ptaków, do tego dwa wolne dni, a do Azylu dla dzikich ptaków przy warszawskim ZOO 50 km. Azyl dla dzikich ptaków jest wyspecjalizowany w pomocy ptakom i tylko tam ranne, chore ptaki mogą otrzymać fachową pomoc. My możemy naszym skrzydlatym przyjaciołom ustawić w ogrodzie poidełka z wodą do czego bardzo zachęcamy.